Międzynarodowy Dzień Szczęścia

Monika
5 ”min”

Im dłużej „zajmuję się” tutaj szczęściem, tym bardziej widzę, jak łatwo można przeżyć całe życie, prawie go nie czując.

Można mieć poukładane życie — i jednocześnie gdzieś po drodze zgubić kontakt z tym, co w nim naprawdę żywe.

Przez długi czas to słowo wcale nie było mi szczególnie bliskie. Zawsze bardziej interesowało mnie to, co w życiu człowieka złożone, trudne, nieoczywiste. Dlatego była antropologia, podróże między kulturami, pytania o sens i o to, dlaczego ludzie żyją właśnie tak.

I dopiero z czasem zaczęłam zauważać coś ważnego.

Że bardzo często pod pytaniami o sens życia kryje się coś jeszcze prostszego: czy ja w ogóle czuję, że żyję swoim życiem?

W pracy z ludźmi widzę to bardzo wyraźnie. Jak wiele kobiet świetnie radzi sobie z codziennością — a jednocześnie gdzieś po drodze traci kontakt z tym, co w nich najbardziej żywe.

Z pragnieniami. Z ciekawością świata. Z tym wewnętrznym miejscem, które mówi: to jest moje.

Może właśnie dlatego tak bliskie stało mi się zdanie, które często powtarzam w swojej pracy:

Zaopiekuj się sobą i swoimi pragnieniami.

Nie dlatego, że życie ma być zawsze łatwe. Ale dlatego, że bez tego bardzo łatwo przeżyć całe lata, będąc wszędzie — tylko nie blisko siebie.

Dlatego temat szczęścia tak bardzo mnie przyciąga.

Bo coraz mocniej wierzę, że zaczyna się ono właśnie tam — gdzie wracamy do tego, co w nas żywe.

Może właśnie dziś, w Międzynarodowy Dzień Szczęścia, warto zatrzymać się na chwilę i zapytać siebie:

czy w moim życiu jest miejsce także na moje pragnienia?