Nie każda emocja wymaga natychmiastowej reakcji. Ale każda zasługuje na zauważenie.
Wiele osób funkcjonuje pomiędzy dwiema skrajnościami. Albo tłumisz wszystko i mówisz: „nic się nie stało”. Albo emocje wylewają się od razu — szybko, intensywnie, bez zatrzymania.
A pomiędzy jest coś bardzo ważnego: umiejętność zauważenia siebie.
Bo emocje same w sobie nie są problemem. Problem zaczyna się wtedy, kiedy ich nie rozumiesz albo reagujesz szybciej, niż zdążysz je poczuć.
Czasem pod złością jest wstyd. Pod irytacją — przeciążenie. Pod wycofaniem — lęk przed odrzuceniem.
I naprawdę ogromną różnicę robi moment, w którym przestajesz mówić sobie tylko: „źle się czuję”. A zaczynasz pytać bardziej precyzyjnie: co właściwie dzieje się teraz we mnie?
To nie jest „przesadne analizowanie”. To budowanie kontaktu ze sobą.
Ćwiczenie:
Dziś, kiedy pojawi się trudniejsza emocja, zatrzymaj się na chwilę i dokończ jedno zdanie:
Czuję…
Myślę wtedy o sobie, że…
Najbardziej potrzebuję teraz…
Bez oceniania. Tylko zauważ.