Nie wszystko, co trudne, trzeba naprawiać.
Masz w sobie coś bardzo sprawnego. Naprawdę. Szybko widzisz zależności. Łączysz fakty. Rozumiesz więcej niż większość. I to jest dar.
Ale jest też moment, w którym to przestaje być wsparciem. A zaczyna być… schronieniem.
Bo zamiast zostać przy sobie, wchodzisz w analizę.
Zamiast poczuć, zaczynasz układać. Zamiast być, szukasz sensu.
A prawda jest taka, że nie wszystko, co trudne, potrzebuje rozwiązania. Niektóre rzeczy potrzebują Twojej obecności.
Twojego „jest mi trudno i to wystarczy na teraz”.
Odporność to nie tylko działanie. To też umiejętność zostania w chwili, która nie daje odpowiedzi. I nie uciekania z niej za szybko.
Mini zadanie:
Zatrzymaj się dziś na chwilę i nazwij jedną emocję — bez tłumaczenia jej, bez analizowania. Tylko nazwij.
Pytanie na wieczór:
Co dziś próbowałam zrozumieć, zamiast po prostu poczuć?