Nie musisz wszystkiego robić sama
Siła nie zawsze wygląda jak samowystarczalność.
Listopad ma w sobie coś miękkiego i przejmującego zarazem.
To miesiąc, w którym rzeczy stają się bardziej widoczne – nie dlatego, że jest jaśniej (
raczej ciemniej), ale dlatego, że nie ma już tyle zewnętrznego hałasu.
Cisza po Wszystkich Świętych i Zaduszkach przypomina, że życie nie trwa w nieskończoność.
Że nikt z nas nie ma siły bez końca.
I że czasem najbardziej ludzkim gestem jest po prostu powiedzieć: „nie dam rady sama”.
Wiele z nas nauczyło się funkcjonować w rytmie samowystarczalności – z przekonaniem, że dopóki nikt nie widzi zmęczenia, dopóty jest dobrze.
Ale za tym „dam radę” często stoi samotność.
Nie ta z wyboru, ale ta, w której nawet mając wokół ludzi, czujemy, że wszystko trzeba utrzymać w pionie samodzielnie.
Tymczasem prawdziwa siła nie zawsze wygląda jak determinacja.
Czasem przypomina zmiękczenie, moment w którym decydujesz się nie trzymać już wszystkiego w garści.
Proszenie o pomoc to nie poddanie się. To otwarcie – na współzależność, na wspólne dźwiganie, na oddech.
To też sposób, by pozwolić komuś drugiemu poczuć się potrzebnym.
Czasem właśnie w tym geście – „pomóż mi” – rodzi się coś, czego nie da się zbudować samodzielnie: więź.
Właśnie o tym piszę w e-booku „Czy ktoś widział moje szczęście?” – o powrocie do siebie przez łagodność, relacje i ciche decyzje, które zmieniają więcej niż wielkie postanowienia.
Na dziś:
Zatrzymaj się. Pomyśl o jednym obszarze, w którym od dawna dźwigasz coś sama.
Zrób dziś mały ruch w drugą stronę – poproś o wsparcie, albo chociaż wyobraź sobie, jakby to było.
Nie po to, by stać się słabszą. Ale żeby zobaczyć, że Twoja siła nie musi być ciągle w napięciu.
Houk
