Zaopiekuj się sobą i swoimi pragnieniami
Spokój, który kosztuje Cię siebie, nie jest spokojem.
Wiesz… stabilność brzmi dobrze. Jak ulga. Jak odpoczynek. Brak konfliktów. Przewidywalność. Na zewnątrz spokojnie.
I często naprawdę o to nam chodzi — żeby wreszcie było „normalnie”.
Tylko czasem ten święty spokój składa się z małych ustępstw. Z przemilczeń. Z odpuszczania rozmowy, bo „to i tak nic nie da”. Z bycia trochę mniej sobą, żeby było łatwiej.
Nie dlatego, że nie masz nic do powiedzenia. Tylko dlatego, że wiesz, ile by to kosztowało.
I tak można się przyzwyczaić do życia, które jest bezpieczne…ale coraz mniej żywe. „Jakoś jest” zamiast „jestem”. Spokój na zewnątrz. A w środku napięcie.
Prawdziwy spokój rzadko rodzi się z pomijania siebie.
Częściej z odwagi, żeby się nie zgubić — nawet jeśli przez chwilę jest niewygodnie.
Pytanie na dziś:
Gdzie w Twoim życiu jest spokojnie, ale Ty czujesz się coraz mniej obecna?