To, że się rozsypujesz, nie znaczy, że jesteś słaba.
Jest taki moment, którego bardzo nie lubimy. Ten, w którym już nie da się „ogarnić”. Nie da się być spokojną, świadomą, poukładaną.
Coś Cię zalewa. Wytrąca. Rozbija.
I wtedy pojawia się szybkie: „co jest ze mną nie tak?”
A może… nic?
Może to jest moment, w którym przestajesz udawać, że dajesz radę. Odporność nie polega na tym, że zawsze stoisz prosto. Tylko na tym, że możesz opaść — i nie musisz się od razu zbierać.
Bo czasem problemem nie jesteś Ty. Tylko to, z czym się mierzysz.
Mini zadanie: zwolnij dziś o 10% w jednym trudnym momencie

Pytanie: czy naprawdę coś jest ze mną nie tak — czy jest mi trudno?